Czym Maroko Panią zachwyciło?
Najpierw mnie zaskoczyło: było zimno! Dużo padało, ale ponieważ zdjęcia robiliśmy w porze „magic hour”, tuż przed zachodem słońca, kiedy zazwyczaj deszcz się uspokaja, wszystko się udało. Maroko zachwyciło mnie kolorami, zapachami, olejkami, przyprawami i wspaniałą przyrodą.

Łatwo się Pani wzrusza?
Jestem za bardzo emocjonalna, ale pracuję nad tym. Wrażliwość jest dobra, zwłaszcza w moim zawodzie, jednak nadwrażliwość może być niebezpieczna. Zbyt duże emocje przeszkadzają realnie oceniać sytuację, przez nie za bardzo koncentrujemy się na sobie. Moim zdaniem, jeśli wyciszy się emocje i pozwoli dojść do głosu rozumowi, można pomagać tym, którzy tego potrzebują.

Opowieść o dzieciach z Ghany, marzących o tym, żeby iść do szkoły, jest bardzo poruszająca. Jakie emocje towarzyszyły Pani podczas sesji do kalendarza, który ma promować tę akcję?
Czułam, że nawet jeśli coś mi się nie do końca podoba, jestem zmęczona albo coś zrobiłabym inaczej, muszę odpuścić, bo tu nie chodzi o mnie, nie ja jestem ważna, tylko cel. W Maroku wydarzyła się piękna rzecz, która dała mi wiele do myślenia. Byliśmy w różnych miastach, hotelach, także i tych na pustkowiach – mieliśmy tam problem z internetem. Odłożyliśmy więc telefony i zaczęliśmy więcej ze sobą rozmawiać. Już dawno nie odbyłam tylu pasjonujących dyskusji z ludźmi, to było przepiękne! Teraz zdecydowanie częściej wyłączam telefon.

Zbliżyłyście się do siebie z Kasią, Justyną i Omeną?
Na pewno tak, chociaż wszystkie znałyśmy się już przedtem. Omenaa i Kasia, podobnie jak ja, są z Poznania. Kasia Bujakiewicz jest dokładnie taka jak jej wizerunek, który widzowie znają z seriali i filmów: otwarta, szczera, bezpośrednia. Często się śmieje i nie stwarza barier. Podziwiałyśmy Justynę. Jest diwą z natury. Omenaa z kolei jest skuteczna. Kiedy sobie wyznaczy cel, zrobi wszystko, by go zrealizować. Zawsze była niesamowicie pracowita i zdeterminowana, jestem absolutnie pewna, że ona tę szkołę wybuduje.

 

Czy Pani potraf być tak zdeterminowana?
Jeśli mi na czymś bardzo zależy, nie odpuszczam. Kiedyś jednak byłam bardziej uparta, próbowałam wszystkich przekonać do swoich racji. Teraz już wiem, że na pewne rzeczy nie trzeba tracić energii.

Na czym ostatnio tak bardzo Pani zależało, że Pani nie odpuściła?
Na roli, jaką zagrałam w filmie „Planeta singli”. Czułam, że wiele par, widząc naszą filmową historię, może potraktować ją jak terapię. Mojego męża gra Tomek Karolak, partner wymagający i wspaniały. Proszę napisać, że kocham Tomka Karolaka! Po raz kolejny wiele się od niego nauczyłam. Ten film był dla mnie wielkim wyzwaniem, ciężką walką artystyczną. Po zakończeniu zdjęć czułam się bardziej zmęczona niż po moim 12-godzinnym porodzie bez znieczulenia. Było warto.

Wzięłyście udział w projekcie Omeny charytatywnie, aby wspomóc jej akcję. Czy Pani ktoś w życiu pomaga?
Na pewno najbardziej mogę liczyć na moją rodzinę. Cokolwiek się zdarzy, cokolwiek bym zrobiła, rodzina zawsze stanie za mną murem. Już sama bliskość mamy, taty, siostry, babci i synka daje mi poczucie bezpieczeństwa.