Weronika Rosati opowiedziała o tym, że żyła w toksycznym związku. Robert Śmigielski, jej były partner i ojciec córki, Elizabeth, miał dopuszczać się wobec niej przemocy. Również wtedy, gdy Rosati była w ciąży, oraz gdy trzymała córkę na rękach. Weronika nie chciała być hipokrytką i postanowiła wyznać, jak wyglądało jej życie, oraz zawalczyć o możliwie najwyższe alimenty dla dziecka. Taka bezkompromisowa postawa zjednała jej rzeszę kobiet, w tym samotnych matek oraz osobowości medialnych. Rosati wsparły m.in. Hanna Lis, Karolina Korwin Piotrowska, Edyta Górniak czy profesor Magdalena Środa. Weronika postanowiła mówić głośno i wyraźnie o tym, jak źle traktowane są kobiety - nie tylko przez mężczyzn, ale też przez społeczeństwo. Jednak, choć tysiące osób doceniają jej zdecydowaną walkę o prawdę i poprawę sytuacji samotnych kobiet, to Rosati traci kolejne kontrakty reklamowe. A wszystko dlatego, że reklamodawcom wydaje się "zbyt kontrowersyjna" i niezgodna z wyidealizowanym obrazem kobiet, jakie chcą prezentować w swoich kampaniach. Weronika Rosati właśnie potwierdziła, że straciła kilka kontraktów, a w wyniku tego - sporo pieniędzy. Wyznała też, co myśli o reklamodawcach. Przeczytaj PONIŻEJ.

Weronika Rosati straciła kontrakty. Teraz oskarża reklamodawców: "To jest największy paradoks"

Weronika Rosati udzieliła wywiadu magazynowi "Party". Potwierdziła w nim krążące od kilku miesięcy plotki o tym, że z powodu problemów w życiu osobistym, o których odważyła się powiedzieć publicznie, straciła wiele ofert.

Kiedy gwiazda nie ma życia ułożonego "jak w bajce", idealnego małżeństwa i pięknych dzieci, wtedy nie może liczyć na kontrakty. To jest największy paradoks, bo kiedy ja zdałam sobie sprawę, że będę musiała ze wszystkim radzić sobie sama, to pomyślałam, że takie kontrakty bardzo by mi się przydały - tłumaczy otwarcie Rosati.

Aktorka nie zdradza co prawda, o jakie dokładnie marki i kampanie chodzi, ale nieoficjalnie wiadomo, że w grę wchodziły kontrakty z dużymi markami kosmetycznymi.

Złości mnie to, że firmy, które propagują kobiecość, wycofują się tylko dlatego, że śmiałam powiedzieć, że jestem ofiarą przemocy. Zdałam sobie też sprawę z tego, że inne kobiety, znane czy anonimowe, będą się zastanawiały, czy iść w moje ślady, widząc, że ja finansowo tracę na mojej decyzji. To jest bardzo zły przykład dla innych.

Na koniec Rosati wyjaśnia, jak jej zdaniem powinny wyglądać relacje między markami kobiecymi a gwiazdami:

Według mnie firmy powinny wspierać kobiety niezależne, nowoczesne, które przełamują stereotypy czy łamią społeczne tabu. Mam nadzieję, że to się stanie.