W niedzielę, 2 lutego, świat obiegła szokująca wiadomość - Woody Allen ponoć molestował swoją adoptowaną córkę Dylan Farrow. Obecnie 28-letnia kobieta napisała do "New York Times" przejmujący list, w którym opisała swoją tragedię.

-Kiedy miałam siedem lat, Woody Allen wziął mnie za rękę i zaprowadził na ciemne, podobne do szafy poddasze w naszym domu. Kazał mi położyć się na brzuchu i bawić elektryczną kolejką mojego brata. Wtedy dokonał seksualnej napaści na mnie. Kiedy to robił, mówił do mnie, szeptał, że jestem jego dobrą dziewczynką, że to jest nasz sekret, obiecał, że pojedziemy do Paryża i będę gwiazdą w jego filmach - napisała córka Woody'ego Allena.

Co na to słynny reżyser? W jego imieniu wypowiedział się rzecznik prasowy.

- Pan Allen zapoznał się z listem i stwierdził, że informacje w nim zawarte są nieprawdziwe i haniebne. Zareaguje bardzo szybko - powiedział rzecznik Woody'ego Allen.

Rzecznik powołał się też na sprawę z 1993 roku, kiedy to Woody Allen po raz pierwszy został oskarżony przez Dylan o molestowanie.

- W tym czasie zostały przeprowadzone dokładne badania przez niezależnych ekspertów powołanych przez sąd. Uznano że nie ma wiarygodnych dowodów na molestowanie. Dylan Farrow była niezdolna do odróżniania fantazji od rzeczywistości. Była też trenowana przez swoją matkę, Mię Farrow - dodał rzecznik.

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: Woody Allen - Żona ma mnie dosyć