Jakkolwiek trudno jest zrozumieć różne wybory życiowe gwiazd Hollywood, kiedy chodzi o poważne zarzuty, sprawa ich prywaty staje się istotnym tematem dyskusji publicznej. Tak było w przypadku Woody'ego Allena i Mii Farrow, których historię trudno nazwać nawet skomplikowaną...

Woody Allen w pierwszym telewizyjnym wywiadzie od lat

Gdy HBO pokazało światu nowy film dokumentalny biorący na warsztat historię rodziny Woody'ego Allena i Mii Farrow wiadomym było, że na nowo rozgorzeje dyskusja wokół Dylan - adoptowanej córki pary, która zarzuca ojcu molestowanie seksualne.Jej wstrząsające wyznania pokazane w filmie stały się powodem dyskusji i po raz kolejny zaowocowały podważaniem wiarygodności jej opowieści. Sam oskarżany nie zdecydował się zaprezentować swoją wersję wydarzeń w dokumencie, za to udzielił wywiadu jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych. Ów wywiad udostępniono na jednej z platform streamingowych, a przeprowadził go Lee Cowan.

To niedorzeczne, a jednak mnie obsmarowała. Nadal wolą myśleć, że zrobiłem krzywdę Dylan, albo że była taka ewentualność, że ją molestowałem. Nic, co kiedykolwiek robiłem z Dylan, nie mogłoby być podciągnięte pod to słowo. Tu nie ma logiki. Dlaczego 57-latek, który nigdy nie miał na koncie podobnych oskarżeń, miałby zrobić coś takiego w czasie walki z Mią o opiekę nad dziećmi? Myślałem, że to oczywiste, że tu nawet nie ma tematu do dyskusji - pada w rozmowie z ust Allena.

W pierwszej od dekad rozmowie Allena z telewizją padają także słowa dotyczące Soon-Yi, jego żony, która pierwotnie miała być przysposobioną przez niego córką.

Chcieliśmy, żeby nasz związek wkrótce wyszedł na jaw. Nie byłem nią w ogóle zainteresowany, a jednak to był mój najgłębszy związek w całym życiu. (...) Nasz związek wciąż się rozwijał. To nie było tak, że jednej nocy poszliśmy gdzieś i ją pocałowałem. (...) Związek z Soon-Yi był  dla mnie czymś niezwykłym - podkreślił Allen.