W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do kwietnia 2012 i pierwszego wywiadu, jakiego udzieliła nam Anna Mucha po urodzeniu córeczki.

Ciąża aktorki była dla wszystkich szokiem. Mucha nigdy nie kryła, że nie czuje w sobie zbytnio macierzyńskich instynktów, choć trudno uwierzyć w to dzisiaj, gdy jest szczęśliwą mamą dwójki dzieci.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

„Z pewnych rzeczy nie zrezygnuję” – mówi Anna Mucha w pierwszym wywiadzie, jakiego udzieliła właśnie nam po narodzeniu córki Stefanii. Zaskoczeni? Spodziewaliście się Anki w kapciach, papilotach, śpiewającą kołysanki? Ona nawet na salę porodową wjechała w szpilkach. „Wiedziałam, że chcę celebrować moment przyjścia na świat nowego człowieka” – wyjaśnia i dodaje: „Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko”.

Aniu... I jak jest po „trzęsieniu ziemi”? Napięcie rośnie?

Widzę, że zaczynamy po hitchcockowsku (śmiech). Po „trzęsieniu ziemi”, jakim było przyjście na świat mojej  Córeczki, napięcie wcale nie rośnie, bo nie mam właściwie żadnych kłopotów. Mówią, że małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot. Czekam.

Jakoś Ci nie wierzę.

Nie musisz (śmiech).

Nie ma kłopotów, to może jest high?

High jest! Odkrywam, że macierzyństwo to taki stan umysłu, w którym szczęście znajdujesz w supermarkecie, między pasztetem a sardynkami – bo właśnie udało ci się wyrwać z domu na godzinkę. Zupełny „haj”. Odlot! No i zakochałam się. Człowiek budzi się rano, zaczyna dzień od uśmiechu i słów: „Dzień dobry, kocham Cię!”. I trwa to tak nieprzerwanie już cztery miesiące!

Czyli jednak rewolucja w życiu. Czy ona zmiotła wszystko? Zmieniły się relacje z innymi? Nie ma już na nich miejsca? Liczy się tylko córka?

Na razie ofiarą jest jedynie jeden z naszych kotów. Po pojawieniu się Stefanii, dostał depresji. Zszedł, biedaczek, na dalszy plan. Natomiast drugi, który jest totalnym pieszczochem, postanowił, że będzie „jeszcze bliżej i jeszcze bardziej”. I nawet jak trzymam Małą na rękach albo karmię ją, to on stara się wejść między mnie a nią tylko po to, żeby się jeszcze bardziej przytulić.

Czyli pojawienie się dziecka w Twoim życiu to nie był żaden koniec świata?

Nie, a jeśli nawet, to okazuje się, że jest życie po życiu. Mistyczne wyznanie… Sprawy się toczą przyjemnym, spokojnym rytmem.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ