W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do lipca 2013 i wyjątkowej rozmowy, jaką odbyliśmy z Danutą Stenką.

Tylko "Gali" uwielbiana i utalentowana aktorka opowiedziała o wynikach bilansu swojego życia i maskach, jakie nosi na scenie i poza nią. Jaka jest naprawdę?

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Dojrzała, mądra, uwielbiana. Ma pozycję, która sprawia, że może mówić otwarcie o swoich słabościach. „Mnie w pewnym momencie zaczęła uwierać maska grzecznej dziewczynki, maska wzorowego ucznia. Pod spodem kryje się ktoś inny, coś co wyje we mnie i nie daje spokoju” – wyznaje. Dla „Gali” zrobiła bilans swojego życia. I zdjęła maski. Co się pod nimi kryje? Sami sprawdźcie...

Jako aktorka jest Pani nieustannie w kostiumie i zakłada maski. Co te maski skrywają?

Każdy człowiek, nie tyko ja, aktorka, ma ich pełen zestaw. (śmiech) Na każdą okazję.

Inną dla męża, inną dla przyjaciółek, inną dla nieznajomych?

Najgorzej, kiedy zakładamy je dla siebie samych...

Zdarzyło się, że któraś przywarła tak mocno, że trzeba było się namęczyć, żeby ją zdjąć?

Najtrudniej chyba zdjąć te maski, które nam dorośli – rodzice, nauczyciele – nakładają w dzieciństwie. Takie opakowania, w których się dobrze prezentujemy, w których się nie wymykamy spod kontroli, w których jesteśmy panaceum na ich niespełnienia czy kompleksy... Inni je nakładają i bardzo pilnują, żeby się nie zsunęły, żebyśmy ich nie zdjęli. A one z czasem tak przywierają, że nawet bezpośrednio zainteresowany zaczyna je traktować jak własne oblicze. Nie podejrzewa, że pod nimi może się kryć ktoś trochę czy zupełnie inny. Mnie w pewnym momencie zaczęła uwierać maska grzecznej dziewczynki, maska wzorowego ucznia...

Ale czasami są one bardzo wygodne...

Oczywiście. Po to je przecież zakładamy. I mamy ich coraz więcej. Im dłużej żyjemy, tym lepiej sami uczymy się konstruować kolejne, na nowe okoliczności. A potem nakładamy je dzieciom... Ja niestety też córkom ponakładałam kilka masek... Jak w sztafecie – to, co dostajemy, podajemy dalej. Szczęśliwy ten, kto się zreflektuje i potrafi się z tego wyrwać.

Zdejmowanie masek boli?

To na pewno nie jest przyjemne. Maska jest pewną stałą, daje złudzenie bezpieczeństwa. Pod nią może się kryć niewiadoma, lęk.

Jakie maski zakłada Pani córkom? W jakie  role je wpycha?

Wepchnęłam w te, które sama dostałam: „Skromność to skarb dziewczęcia”, „Siedź w kącie, a znajdą cię”.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ