W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do początku 2011 roku i wyjątkowej rozmowy, jaką odbyliśmy z Edytą Olszówką.

Tylko "Gali" gwiazda opowiedziała o tym, jak udało się jej odnaleźć szczęście, harmonię i zgodę na samotność.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Kiedyś miała chorą duszę. Czy ją wyleczyła? „Musiałam trochę w niej pogrzebać. Pozwoliłam, żeby targały mną emocje i wsłuchiwałam się w nie. W złość, gniew, histerię” – mówi aktorka. Co było lekarstwem? Podróże, które pomogły jej nabrać dystansu do własnych problemów. Dziś pogodziła się ze sobą i światem i zaakceptowała swoją samotność. „Widocznie taka jest moja droga” – dodaje.

GALA: Widzę, że wróciłaś do palenia.

EDYTA OLSZÓWKA: Odkąd zaczęłam próby „Wariatki”, gdzie na scenie zapalam papierosa. Tak mi się to spodobało, że pomyślałam: „Trudno, nie chcę być dłużej wrogiem samej siebie”. Wiem, że to trochę śmiesznie brzmi, w obliczu tego, że palę. Ale z drugiej strony znacznie więcej mnie kosztowało niepalenie. Moje ciało się buntowało, czegoś mi brakowało, wręcz tęskniłam za papierosem. Czułam, że jeszcze nie jestem gotowa na rzucenie, że to nie ten moment. No i strasznie się zajadałam. Przez ponad rok niepalenia przytyłam 18 kilogramów.

GALA: Nie podobałaś się sobie?

EDYTA OLSZÓWKA: Jak cały świat ci mówi, że źle wyglądasz, a jeszcze czytasz o tym w gazetach, to tobie też nie może być dobrze. Mimo silnej autosugestii typu „jestem, jaka jestem i chcę to akceptować”, w pewnym momencie nie dajesz rady. Sama widziałam, że nie jest dobrze. Zaczęłam wręcz puchnąć, miałam problemy z jelitami. Organizm przeżył ogromny szok. Bo przecież ja palę od piętnastego roku życia. Czyli 22 lata, z dwiema rocznymi przerwami.

GALA: Miesiąc temu skończyłaś 39 lat. Jak się z tym czujesz?

EDYTA OLSZÓWKA: Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Chyba przestałam przywiązywać się do dat. Widzę oczywiście, że się starzeję...

GALA: Boisz się tego?

EDYTA OLSZÓWKA: Każdy człowiek się boi, a już szczególnie kobieta aktorka. Czasem myślę, że nie będę miała pracy, bo nie będzie na mnie zapotrzebowania. To strasznie przykre, że dzisiejszy świat domaga się bycia wiecznie pięknym i młodym. A my się temu poddajemy. Przerabiamy nasze ciała operacjami plastycznymi, katujemy się dietami. Nie akceptujemy siebie, zachodzących w nas zmian, tego, że życie mija. Starość wyrzuciliśmy, nie chcemy jej oglądać. Okrutne i głupie. Jan Paweł II napisał piękny wiersz, który kończy się słowami: „Przemijanie ma sens, ma sens, ma sens”. To „ma sens” jest trzykrotnie powtórzone.

GALA: A jaki ma sens dla Ciebie?

EDYTA OLSZÓWKA: Dla mnie życie wiąże się z magią, obecnością Kosmosu. Kiedy patrzę w niebo, to myślę, że tam dalej jest nieskończona ilość wszechświatów, że nic się nie kończy. Nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć, wytłumaczyć. Nie wiemy, co jest po śmierci. Wierzę, że każdy z nas ma jakąś linię przeznaczenia. Że tylko na pewne rzeczy mamy wpływ. Na pewno na to, żeby być dobrym dla drugiego człowieka.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ