W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem cofamy się do roku 2012 i pierwszego wywiadu, jakiego po długiej przerwie udzieliła Hanna Lis.

Gwiazda tylko "Gali" opowiedziała, czemu zdecydowała się wrócić do pracy w telewizji. Tylko nas Hanna Lis zaprosiła w podróż do Madrytu, jednego ze swoich ulubionych miast, aby opowiedzieć, jak zmieniło się jej życie.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Ponad trzy lata trwało jej milczenie. Przerwała je dwa miesiące temu, kiedy powiedziała do widzów „Panoramy”: ,,Hanna Lis, witam Państwa”. I choć telewizja to jej żywioł, nie od razu zdecydowała się na powrót. Czuła ogromną tremę. „...ale wstałam, poszłam, zrobiłam” – mówi. Czy miesiące medialnej ciszy ją zmieniły? Jaką jest dzisiaj kobietą? „Zabieganą, a moje ADHD ma się dobrze, a nawet się rozwija” – żartuje. I pewnie dlatego praca w telewizji jej nie wystarcza. Zaczęła prowadzić kulinarny blog, na którym publikuje nie tylko zdjęcia swoich potraw, ale także domu i psa. „Co innego, kiedy ludzi się do siebie zaprasza, a co innego, kiedy włażą do salonu nieproszeni, forsując płot” – mówi Hanna. O tym, co robiła przez ostatnie lata i co jest w życiu najważniejsze, opowiedziała Maciejowi Kędziakowi w Madrycie, jednym ze swoich ukochanych miast.

...kajecik już wziąłeś. I co w nim na mnie masz?

Na Ciebie nic, o Tobie sporo. Na swoim blogu, który prowadzisz na stronie hannalis.natemat.pl, tak piszesz o powrocie do telewizji, oto fragment: ,,Bałam się, że trzyletnia przerwa mnie rozleniwiła (...). Bałam się, że może wypaliła się we mnie ciekawość”...

...ale wstałam, poszłam, zrobiłam.

Skąd ta bojaźń? Jesteś tchórzliwa?

To nie była bojaźń. Raczej straszna „spinka” i wielka mobilizacja, ale i pokora wobec faktu, że jednak przez trzy lata nie było mnie w zawodzie. Ogromna trema: nie miałam nigdy tak długiej przerwy w pracy.

Trema przed czym? Że dzisiaj są młodsi, lepsi...

Nie o to chodzi. Po prostu jestem bardzo emocjonalna i wszystko mocno przeżywam. Poza tym musisz wiedzieć, że mam permanentne ADHD, które warunkuje także moje zachowania przed kamerą. Sporo gestykuluję, ruszam się, mam tego świadomość i wiem, że jednym się to podoba, a innym mniej... Przez lata pracy nauczyłam się nad tym jako tako panować. Po trzech latach przerwy nie byłam pewna, czy uda mi się zmieścić w kadrze. (śmiech)

Bałaś się kolejnej konfrontacji: z nowymi ludźmi, z widzami – z patrzeniem na ręce, na to, czy sobie poradzisz?

Nie. Uwielbiam ludzi. Spotykamy się pierwszy raz i jak pewnie zauważyłeś, jestem okropnie gadatliwa. A do patrzenia mi na ręce zdążyłam przywyknąć.

Odejścia, powroty – one psychicznie rujnują. Również Ciebie?

Odejścia. I nie chodzi nawet o to, że nagle jesteś bez pracy, ale o rozstania z ludźmi, z którymi pracujesz. Specyfika tej roboty jest taka, że spędzasz ze swoimi kolegami z pracy po kilkanaście godzin dziennie. Po jakimś czasie to jest jużjak rodzina. Któregoś dnia nagle zostajesz w domu i pojawia się uczucie pustki.

To po co wracasz? Żeby rujnować się dalej? Kiedyś powiedziałaś mi, że w tej niszy, którą znalazłaś, jest Ci bardzo dobrze – cicho, spokojnie...

Mówiłam ci – ADHD. Cisza i spokój też potrafią rujnować.

Wracasz do TVP i budzą się demony przeszłości.

To jest inna telewizja niż ta, którą zostawiałam w 2009 roku. W „Panoramie” polityka jest w tematach, które przygotowujemy do programu, ale nie ma jej wokół nas, w postaci tzw. telefonów z góry. Kiedy przyszłam do „Wiadomości” w 2008 roku, już podczas pierwszych wydań „zderzyłam się” z takimi telefonami: że jakiś materiał musi spaść, bo jest niepoprawny politycznie, a inny, niezaplanowany przez redakcję, nagle pojawia się w „rozkładzie jazdy”, bo poprawny politycznie jest nad wyraz. Teraz, a mijają dwa miesiące, odkąd przyszłam do Dwójki, nikt nie dzwoni. Demony śpią i niech tak zostanie. Dobranoc.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ