W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem cofamy się do 2010 roku i wyjątkowej rozmowy, jaką odbyliśmy z Katarzyną i Cezarym Żakami.

Tylko nam gwiazdorska para opowiedziała o wzlotach i upadkach w swoim związku i o tym, czego nauczyły ich te kryzysy.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Wolą patrzeć w przód niż do tyłu. Ale to okazja specjalna, czas na podsumowania i remanenty. Ćwierć wieku razem. Sami nie mogą w to uwierzyć. „Byłem jak w malignie, zakochany nieprzytomnie” – wspomina Cezary. Tęsknił za tym stanem kompletnego zauroczenia. Oboje tęsknili. Stąd ich podróż do miejsca, gdzie byli razem przed ślubem, gdzie upewnili się, że są sobie pisani. Do Francji. Wrócili właśnie z tej niezwykłej wyprawy, która sprawiła, że odżyły dawne emocje, że krew szybciej krąży w żyłach...

GALA: Zamykacie oczy i jaki obraz wakacyjnej Prowansji do Was powraca?

CEZARY ŻAK: Słynny placyk w Saint Tropez na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie starsi panowie grają w bule. A my całą naszą czwórką siedzimy w nadmorskiej knajpce przy mulach serwowanych na różne sposoby. We wspaniałych sosach, białym winie. Ola i Zuza zjadały całe garnki.

KATARZYNA ŻAK: One jadły mule, a ja frytki. Bo w Prowansji podaje się mule z frytkami.

CEZARY ŻAK: Kasia nie przepada za owocami morza. Ale powoli przekonuje się do krewetek, co mnie cieszy. Wieczorem biesiadowaliśmy z Kasią przy serach i dobrym winie. A nasze dziewczyny biegały po plaży.

KATARZYNA ŻAK: Najfajniejsze było to, że byliśmy razem. I że nasze córki, a zwłaszcza starsza Ola, chciały z nami pojechać. Ja mam taki kadr w oczach: beztrosko leżymy na piasku, kąpiemy się w morzu, nawet ja (śmiech).

CEZARY ŻAK: Dla Kasi każde morze jest za zimne. Tam mówiła, że jest ledwo ciepławe, a była straszna zupa. Przez te dwanaście dni podróży trochę dowiedzieliśmy się o naszych dziewczynach. To było dla mnie odkrycie, że one potrafi ą ze sobą godzinami rozmawiać. Skończyła się już między nimi ta różnica mentalna, jakaś taka rywalizacja. Bardzo dorosły.

GALA: Pobraliście się w sierpniu, 25 lat temu. To była sentymentalna, rocznicowa podróż?

KATARZYNA ŻAK: Od kilku lat chcieliśmy całą rodziną pojechać do Francji. Ale zawsze Włochy wygrywały (śmiech). Kiedy przypomnieliśmy sobie, że nasza pierwsza podróż, miesiąc przed ślubem, była właśnie do Francji, pomyśleliśmy, że fajnie byłoby tam wrócić. I zobaczyć miejsca, których jeszcze nie znamy.

CEZARY ŻAK: W 1985 roku byliśmy na północy i w Paryżu. Chcieliśmy trochę zarobić na wesele. Mój wujek jest księdzem, wtedy był dyrektorem ośrodka dla Polonii w Le Touqet nad kanałem La Manche. Skuwaliśmy tam tynki, malowaliśmy pokoje, łazienki.

KATARZYNA ŻAK: Pracowaliśmy przez miesiąc, a potem na trzy tygodnie pojechaliśmy zwiedzać Paryż. Bardzo fajnie wspominam ten czas. Ostatnio znalazłam miesięczną kartę do metra.

CEZARY ŻAK: Ja mam jednorazowy bilet. Do dzisiaj noszę go w portfelu.

KATARZYNA ŻAK: A wiesz, że mnie zaskoczyłeś... Pamiętam, że w Paryżu kupiłam sobie piękne buty do ślubu. U nas wtedy niczego w sklepach nie było.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ