W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Dzisiaj cofamy się w czasie o nieco ponad rok, do wyjątkowego wywiadu, jakiego udzieliła nam Kinga Rusin.

Tylko "Gali" dziennikarka i bizneswoman opowiedziała, jak zmieniło się jej życie przez 20 lat pracy zawodowej w telewizji. Świętowaliśmy z razem z Kingą Rusin jej wyjątkowy jubileusz!

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Właśnie mija 20 lat, odkąd zaczęła pracę w telewizji. To blisko połowa jej życia. Dla współpracowników wymagająca, dla siebie jeszcze bardziej. Dla kobiet symbol niezależności. Dla mężczyzn wyzwanie. Jak z nikomu nieznanej studentki italianistyki przeistoczyła się w gwiazdę? Wbrew pozorom podróż do stacji „sukces” wcale nie była łatwa.

Kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy, na głowie miała komiczny beret w szkocką kratkę z wielkim pomponem, ogromną skórzaną kurtkę, taką przecieraną, a w uszach wielkie klipsy albo kolczyki w kształcie wisienek, przypominające spinacze do obrusów – wspomina Marta Macke, koleżanka Kingi Rusin z italianistyki, dziś szefowa firmy doradztwa w procesie przetargowym. – Na pierwszy rzut oka wszystko to wydawało się szalone, ale jednocześnie do siebie pasowało. A ona sprawiała wrażenie niezwykle dumnej ze swojego wyglądu”.

A z wami wszystko w porządku?

Wszystkie ważne życiowe kroki Kinga konsultowała ze swoją matką chrzestną – znaną piosenkarką Danutą Rinn. Danuta nie miała dzieci, chrześnicę traktowała jak córkę. To dzięki niej Kinga od najmłodszych lat poznawała świat polskiej kultury – chodziła do teatru, na koncerty, a później do Kościoła Środowisk Twórczych na opozycyjne spektakle, które Danuta Rinn przygotowywała z Krzysztofem Kolbergerem. W jej domu Kinga poznała Wojciecha Pszoniaka, Daniela Olbrychskiego czy Urszulę Dudziak. Po latach role się odwróciły: to Danuta bywała gościem Kingi, zawsze na Wigilii i w święta. Już chora, odwiedziła córkę chrzestną w Stanach.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ