Podczas ostatniego szczytu ekonomicznego w Davos pokłócił się z premierem Kanady. DiCaprio mówił o porozumieniach z Paryża i konieczności przejścia na produkcję energii odnawialnej. Na widowni siedzieli wielcy i możni tego świata – od Billa Gatesa, przez głowy państw, po zatroskane losem globu gwiazdy. Leo nawoływał z mównicy do ograniczenia inwestycji w przemysł naftowy, czym naraził się i Kanadyjczykom, i swoim rodakom. Zarzucono mu, że głosi hasła, o których realizacji nie ma pojęcia, bo zamknięcie szybów i kopalni pozostawiłoby bez pracy całe społeczności. Choć akurat o życiu w biedzie aktor wie więcej niż całe zebrane w Szwajcarii audytorium.

Złoty bilet

Jego matka miała trzy prace, żeby stać ich było na czynsz. Ojciec, wydawca komiksów, odszedł i założył nową rodzinę. Wschodnie Los Angeles, gdzie dorastał Leo, mogłoby być równie dobrze na innej planecie niż Beverly Hills. Jego sąsiedzi, podobnie jak on, chodzili w ciuchach ze sklepów dobroczynnych i gnieździli się w maleńkich mieszkaniach. Na lepszy świat można było jedynie popatrzeć przez szyby sklepów przy Rodeo Drive albo na wycieczce autobusem do Santa Monica. W szkole brak nowych tenisówek i obszarpane spodnie nadrabiał błaznowaniem – był w tym naprawdę dobry. Kolegów nie zapraszał do domu, ale spotykał ich na castingach do reklam i telewizji, bo każdy z nich wiedział, że Fabryka Snów to najlepsza droga do zarobienia pieniędzy. A nawet złoty bilet do świetlanej przyszłości. 

Śliczny 14-letni blondynek najpierw wpadł w oko producentom reklamy samochodzików Matchbox, 
a potem głupawego horroru „Critters 3”. Rola w serialu „Dzieciaki, kłopoty i my” dała mu rozpoznawalność, a występ u boku Roberta De Niro w „Chłopięcym świecie” stał się przepustką do wymarzonej kariery. Pieniądze były ważniejsze niż szkoła (Leo nie skończył liceum, a maturę zdał zaocznie kilka lat później). Nie miał zamiaru marnować danej mu szansy, idąc na studia. „Moim uniwersytetem jest życie”, powtarzał. W tym samym roku wygrał casting do filmu „Co gryzie Gilberta Grape’a” z Johnnym Deppem i za rolę upośledzonego Arniego dostał swoją pierwszą nominację do Oscara.

 

Z każdym kolejnym filmem umacniał swoją pozycję. Meryl Streep, która grała z nim i z Robertem De Niro w „Pokoju Marvina”, powiedziała o Leo: – Ma w sobie magnetyzm. Kiedy gra, nie chcesz patrzeć na nic innego, wszystko wokół zamiera. Krytycy rozpływali się w zachwytach po jego występie w „Przetrwać w Nowym Jorku”, gdzie grał narkomana. Film „Romeo i Julia” uczynił z niego obiekt westchnień nastolatek w całej Ameryce, ale dopiero „Titanic” sprawił, że jego twarz stała się znana w każdym zakątku globu. Jako 23-latek z dnia na dzień został najpopularniejszym aktorem na świecie. Jego pojawienie się na ulicy czy w restauracji powodowało zamieszki. Dziewczyny mdlały na jego widok, rzucały w niego bielizną, szarpały za ubranie. Dyrektorzy hoteli stawali na baczność, tuzy świata filmu zabiegały o jego względy. Niejednemu młodemu chłopakowi przewróciłoby się od tego w głowie. DiCaprio nie był wyjątkiem, ale przed utratą kontaktu z rzeczywistością uchroniły go dwie kotwice: matka, która została jego menadżerką, oraz grupa wiernych przyjaciół, z którymi zaczynał karierę, wygrywał w castingach i opijał to z nimi coca-colą. Przyboczna gwardia kumpli – wśród nich aktor Tobey Maguire i iluzjonista David Blaine – mogła tylko pomarzyć o jego sławie i pieniądzach, ale była na każde wezwanie. Woził ich więc wszędzie ze sobą, a prasa nigdy nie miała dość pisania o wyczynach paczki, która sama nazwała się Pussy Posse. Porównywano ich do Franka Sinatry i panów z Rat Pack, powtarzano plotki o ich podrywach, o zastępach fanek. Skandal był z pewnością tylko kwestią czasu. 

 

Grzecznie, bez trzymanki

Ku żalowi tabloidów DiCaprio i jego kumple nie robili nic szczególnego. Nikogo z nich nie przyłapano pijanego, o narkotykach nie było mowy. Raz, rycząc ze śmiechu, rzucali z hotelowego okna winogronami w zaparkowane samochody. O tym, jak lubili spędzać czas, opowiada krótkometrażowy film „Don’s Plum” nakręcony przez ich znajomego. To zrobiona w stylu „Dogmy” studencka etiuda bez scenariusza, w której grupa przyjaciół spędza wieczór w ulubionej knajpie. Przez całą noc flirtują z dziewczynami, gadają o seksie, palą papierosy, piją kawę i jedzą frytki. Ktoś się obraża, ktoś wybiega z płaczem, chłopaki się biją, godzą i rozchodzą o świcie. Film powstał przed szaleństwem wywołanym przez „Titanica”, ale gust przyjaciół wcale się od tamtej pory nie zmienił. Teraz balowali w drogich hotelach, jeździli limuzyną DiCaprio i mogli wreszcie wejść do ekskluzywnego klubu ze striptizem, ale wciąż nie dawali napiwków kelnerkom, testowali granice cierpliwości obsługi i zachowywali się jak banda nastolatków. „Don’s Plum” nigdy nie trafił do masowej dystrybucji, bo DiCaprio i Maguire zablokowali go nakazem sądowym. Twierdzili, że zgodzili się na występ w etiudzie, a nie w filmie kinowym. 

Śliczny Leo szybko zasłynął ze swojego upodobania do długonogich i długowłosych kobiet. Na brak chętnych piękności nie mógł narzekać, ale wybierał tylko te z górnej półki, przez wiele lat lista jego romansów była jak przegląd katalogu firmy Victoria’s Secret. Jego urokowi nie oparły się Naomi Campbell, Helena Christensen i Eva Herzigová. Gisele Bündchen, z którą był pięć lat, nie mogła znieść ciągłych zdrad aktora – podobnie jak jej następczyni, modelka Bar Refaeli. Anna Wjalicyna, Erin Heatherton, Blake Lively i Toni Garrn wytrzymały z nim każda blisko rok. „Kilkumiesięczne wyjazdy na plany filmowe nie sprzyjają utrzymaniu związku” skomentował kolejne rozstanie Leo. Podobnie jak wieczory spędzane w nocnych klubach z dwudziestoma innymi modelkami. Kelly Rohrbach, z którą rozstał się kilka miesięcy temu, była zbyt zajęta swoją karierą, a DiCaprio nie ma w zwyczaju dostosowywać się do cudzego kalendarza. Skończył już czterdziestkę i wie, co lubi najbardziej: grać wymarzone role, pracować z najlepszymi reżyserami i mieć u swojego boku wysoką blondynkę, najlepiej dwudziestokilkuletnią. I żeby była na każde zawołanie. 

 

Przytul tygrysa

Choć bliscy śmieją się z niego, że na co dzień jest dusigroszem, w ważnych sprawach DiCaprio ma gest. O pieniądze nie musi się martwić – przez lata kasował 20 milionów za film, a w niektórych ma też udział w dochodach. Jego firma producencka Appian Way przynosi zyski. Leo nie wydaje pieniędzy na szybkie samochody – po Los Angeles jeździ elektryczną teslą i hybrydową toyotą prius. Dom okleił panelami słonecznymi i hojnie wspomaga organizacje działające na rzecz ochrony środowiska. Nie odmawia pomocy w potrzebie – na rzecz ofiar trzęsienia ziemi na Haiti przekazał milion dolarów, a założona przez niego fundacja wspiera edukację ekologiczną w wielu państwach świata. Ekologia i ochrona ginących gatunków to jego konik – w sprawie konserwacji habitatu zagrożonych tygrysów syberyjskich spotkał się nawet z Władimirem Putinem. Rosyjski prezydent był pod wrażeniem determinacji aktora, który dotarł na spotkanie w Moskwie mimo awarii samolotu i fatalnej pogody nad Atlantykiem. Między kręceniem kolejnych hitów, takich jak „Aviator”, „Incepcja” czy „Wilk z Wall Street”, podróżuje po świecie w poszukiwaniu kolejnych inicjatyw wartych jego zaangażowania. Jego działania spotykają się też z krytyką. Wytykano mu, że czasem wypożycza prywatny samolot i że mieszka w ośmiopokojowej rezydencji. Na tle innych sław jest jednak wzorem ekologicznych cnót. 

W ostatnich latach stał się też, przynajmniej publicznie, wzorem powściągliwości. Sześciokrotnie nominowany do Oscara wzrusza ramionami, gdy po raz kolejny statuetka trafia w inne ręce. „Nie mam nad tym żadnej kontroli, więc nie zatruwa mi to życia. Wystarczy, że dałem z siebie wszystko i zrobiłem film, który podoba się publiczności”, mówił w niedawnym wywiadzie dla BBC przy okazji promocji „Zjawy”. Przyznał, że tęskni za dawnym Hollywood, kiedy gwiazdy widywano tylko na ekranie i nikt nie śmiał ingerować w czyjąś prywatność. Chociaż jego, podobnie jak Brada Pitta czy niegdyś Marlona Brando, otacza taki właśnie nimb tajemnicy. Leo należy do tego grona wybitnych aktorów, którzy nie zapraszają widza do swojego świata, nie zachęcają do utożsamiania się z nimi. Pokazuje wspaniały spektakl, po czym usuwa się w cień. Nikt z nas nie wie, co robi na co dzień, jakie koszule nosi i co jada na śniadanie. Jego przyjaciele i byłe narzeczone mówią o nim dobrze albo wcale. Rolę prawdziwej gwiazdy – jak wszystkie poprzednie – opanował do perfekcji.