W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do października 2010 roku i wyjątkowego wywiadu, jakiego udzieliła nam Małgorzata Foremniak

Aktorka, do tej pory słynąca z ochrony swojej prywatności, po raz pierwszy - tylko w "Gali" - opowiedziała o swoich córkach. Przeczytajcie ten wyjątkowy wywiad!

Przeczytajcie fragment wywiadu:

„Mam w domu fajne, mądre baby, które są dla mnie wielkim wsparciem. Uwielbiam je!” – tak Małgorzata Foremniak mówi o swoich córkach Oli i Milenie. Do tej pory nie chciała o nich opowiadać. Dla „Gali” zrobiła wyjątek. Razem z córkami wyjechała zdobywać tajemniczą Norwegię. Tam, z dala od codzienności, znalazły czas, żeby razem pogadać, pośmiać się, czasem popłakać. Trzy silne, mądre kobiety spragnione życia. TAKIEGO WYWIADU JESZCZE NIE BYŁO!

GALA: W jakim momencie życia jest Pani teraz?

MAŁGORZATA FOREMNIAK: Nigdy nie dzieliłam życia na przed czy po. Nie uznaję żadnych punktów zwrotnych. Myślę, że wciąż idę pod górę, gdzieś tam. A jaki będzie ten szczyt, dowiem się na koniec życia. Ostatnio słyszałam bardzo piękną francuską balladę. Są tam takie słowa: „Jeżeli odważymy się i uwierzymy w siebie, zaufamy życiu, to każde źródło, każdy strumień doprowadzi nas do morza”. Trzeba zaufać energii życia. To jest potężna niewidzialna siła.

GALA: Medytuje Pani?

MAŁGORZATA FOREMNIAK: Zawsze w ruchu. W każdej chwili staram się być świadoma tego, co robię. Być w tym momencie, który właśnie trwa. Jak coś robię, to zawsze totalnie. Teraz pijemy zieloną herbatę i to też jest medytacja. Jesteśmy tu i teraz. Skupiamy się na tej właśnie chwili. Osadzamy się w rzeczywistości, w której naprawdę jesteśmy.

GALA: To bardzo trudne.

MAŁGORZATA FOREMNIAK: Dlatego większość ludzi śpi. Lawina myśli, która stale przechodzi przez naszą głowę, ciągle nas oddala od chwili, w której jesteśmy. Największą sztuką jest umiejętność bycia w realnej rzeczywistości, odczuwania jej. Dotknięcia chwili. Najczęściej żyjemy przeszłością lub przyszłością. Zamartwiamy się o coś, co być może przyjdzie za miesiąc, kwartał czy rok. Albo obwiniamy się za coś, co było. Zauważyła pani, jak mało wiemy o sobie, kim naprawdę jesteśmy? Określamy siebie według punktu widzenia innych ludzi. Rodziców, nauczycieli, męża, dzieci, znajomych. Widzimy siebie ich oczyma. Robimy to, czego inni od nas oczekują. Odrzucamy własne pragnienia. A często ich nawet nie znamy. I zaczynamy się w sobie dusić.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ