W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do września zeszłego roku i wywiadu z Małgorzatą Rozenek.

Tak, to prawda. Okładkowa gwiazda aktualnego wydania "Gali" gościła już na naszych łamach. Wtedy Rozenek zdecydowała się po raz pierwszy przerwać milczenie i tylko nam opowiedziała o wszystkich zmianach, jakie zaszły w jej życiu.

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Dwa lata temu wygrała casting na prowadzącą program „Perfekcyjna Pani Domu”. Myślała, że praca na planie będzie przyjemną odskocznią od codziennej rutyny – prowadzenia domu i wychowywania synów. Okazało się, że wsiadła do rollercoastera. Jej życie z dnia na dzień zmieniło się o 180 stopni, a o jego prywatnych szczegółach na bieżąco informowała kolorowa prasa. Sprawy nie ułatwiało to, że w tym samym czasie rozpadało się jej małżeństwo. I ten egzamin zdała bezbłędnie. Perfekcyjnie i z klasą udało jej się przejść przez rozwód w świetle fleszy. W wywiadzie dla „Gali” po raz pierwszy mówi, jaką cenę płaci się za najbardziej spektakularną telewizyjną karierę ostatnich lat. I czy można się wycofać, kiedy ta cena okazuje się zbyt wysoka?

Małgosiu, dużo się dzieje  w Twoim życiu…

Dużo.

I nie mówimy tu tylko o prasie kolorowej, która sobie Ciebie ostatnio szczególnie  upodobała.

Kiedy mówię, że się dużo dzieje w moim życiu, to nie mam w ogóle na myśli prasy kolorowej. Czy raczej tabloidowej, bo to jest aspekt mojego życia, który staram się ignorować. Dużo się dzieje w pracy. We wrześniu na antenie TVN ruszyły dwa programy. „Bitwa o dom”, drugi sezon, który przeszedł do prime time’u z niedzieli z godzin porannych na środę, na 21.30. To pro-gram, który wymaga od nas bardzo wiele delikatności, empatii i zrozumienia ludzkich losów. Bardzo trudno mi było przy pierwszej edycji zachować obiektywizm, bo nie potrafię patrzeć na dom, nie dostrzegając  ludzi, którzy w tym domu mieszkają, i w tej edycji przestaję to ukrywać. (śmiech) Cały czas staram się pamiętać o tym, że piękno jest bardzo względne, a te mieszkania nie są urządzane dla nas, jurorów, tylko dla nich. No i „Perfekcyjna Pani Domu” – czwarty sezon – bardzo ciekawi bohaterowie, mocne historie, ogromne bałagany...

Porozmawiajmy więc o bałaganie. Rzeczywiście tak go nie znosisz?

Bardzo nie lubię. To nie jest tak, że uwielbiam sprzątać, że to moje hobby, ale lubię porządek. Wydaje mi się, że człowiek, żyjąc w chaosie wokół siebie, przejmuje ten chaos do życia. Dużo łatwiej ogarnąć świat wewnętrzny, kiedy mamy poukładany ten zewnętrzny.

Muszę przyznać, że na tym polu jesteś bardzo skuteczna. Kiedy w Twoim życiu prywatnym pojawił się bałagan, mam na myśli rozstanie z mężem, błyskawicznie poukładaliście między sobą sprawy. Nie znam osoby funkcjonującej medialnie, która by w tak elegancki sposób załatwiła sprawę rozwodu. W dzisiejszych czasach, w przypadku osoby pod takim ostrzałem prasy to rzadkość.

To nie odbyło się tak ekspresowo, jak mogłoby się wydawać. Dla prasy to trwało krótko, bo kiedy zaczęła się tym interesować, sprawy już zostały poukładane. Obojgu z Jackiem bardzo nam zależało, żeby ze względu na dzieci zrobić to najspokojniej, jak się da.

Wiele par ma dzieci, a mimo to nie udaje się…

Wszystko można w życiu zrobić albo dobrze, albo źle. Lepiej przez trudne sytuacje przechodzić spokojnie i w jak najbardziej poukładany sposób. To jest i moja, i Jacka ciężka praca. Wiem jedno: życie jest bardzo skomplikowane, stawia przed nami wyzwania, które mogą nas przerosnąć. I często tak się dzieje. Sam rozwód jest trudnym i traumatycznym przeżyciem, szczególnie kiedy są dzieci. A kiedy się odbywa na oczach wielu ludzi, jest to jeszcze trudniejsze. Ale taka jest cena za pracę, którą wykonuję.

Zastanawiam się, skąd u Ciebie taka umiejętność, ta wiedza, jak to przeprowadzić z klasą na oczach prasy. Kiedy to się działo, byłaś nową osobą w świecie mediów.

I może to mnie właśnie uratowało.

świadoma tego, co robię. Być w tym momencie, który właśnie trwa. Jak coś robię, to zawsze totalnie. Teraz pijemy zieloną herbatę i to też jest medytacja. Jesteśmy tu i teraz. Skupiamy się na tej właśnie chwili. Osadzamy się w rzeczywistości, w której naprawdę jesteśmy.

GALA: To bardzo trudne.

MAŁGORZATA FOREMNIAK: Dlatego większość ludzi śpi. Lawina myśli, która stale przechodzi przez naszą głowę, ciągle nas oddala od chwili, w której jesteśmy. Największą sztuką jest umiejętność bycia w realnej rzeczywistości, odczuwania jej. Dotknięcia chwili. Najczęściej żyjemy przeszłością lub przyszłością. Zamartwiamy się o coś, co być może przyjdzie za miesiąc, kwartał czy rok. Albo obwiniamy się za coś, co było. Zauważyła pani, jak mało wiemy o sobie, kim naprawdę jesteśmy? Określamy siebie według punktu widzenia innych ludzi. Rodziców, nauczycieli, męża, dzieci, znajomych. Widzimy siebie ich oczyma. Robimy to, czego inni od nas oczekują. Odrzucamy własne pragnienia. A często ich nawet nie znamy. I zaczynamy się w sobie dusić.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ