W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem wracamy do listopada 2011 roku i naszej rozmowy z Marcinem Tyszką.

Już jutro na antenie TVN rozstrzygnie się, kto zostanie zwycięzcą czwartej edycji programu "Top Model". Zanim jednak poznamy nową twarz modelingu, przeczytajcie wywiad z najostrzejszym jurorem modowego programu. Czemu Tyszka zdecydował się zostać fotografem? I dlaczego zaczął swoją karierę jako gwiazda programu dla młodzieży?

Przeczytajcie fragment wywiadu:

„Robisz bardzo dobre rzeczy, ale w bardzo złym guście – słyszałem. Wtedy mnie to bolało” – mówi o początkach kariery. Kiedy zaczynał, był oceniany i krytykowany jak młode dziewczyny, które występują przed nim w programie „Top Model. Zostań Modelką”. Dzisiaj jest jednym z najlepszych fotografów mody na świecie. Sukces okupił jednak ciężką pracą. Kiedy kilka miesięcy temu wylądował w szpitalu z powodu wycieńczenia organizmu, powiedział dość. Jak to jest, gdy wreszcie ma się czas dla siebie?

Czy różowy pasuje do czerwonego?

Idealnie.

Wytłumacz mi więc takie zdanie: ,,Zastanawiam się, po co włożyłem obcisłe ciuszki w kolorze amarantowo-czerwonym (...). Jeszcze się program nie ukazał, a już wiem, że wyglądam tam jak aseksualna landrynka z nadwagą” – powiedziałeś po castingu do programu, kiedy ujrzałeś siebie na jednym ze zdjęć.

Dzisiaj w takim zestawie wyglądałbym bardzo dobrze, ponieważ schudłem 12 kilogramów. Wtedy, kilka miesięcy temu, ten „landrynkowy” strój mnie opinał. Wyglądałem niczym pasztet. Do tego wszystkiego przechodziłem bardzo ciężki okres – byłem kompletnie przepracowany. Stąd prawdopodobnie mój komentarz po tym, jak obejrzałem zdjęcie w różu i czerwieni. Mam do siebie bardzo dużo dystansu. Czasami specjalnie ubieram się w taki sposób, aby wzbudzić kontrowersje. Od 20 lat żyję w świecie mody i doskonale potrafię wykorzystywać jej możliwości. Tak naprawdę to mam gdzieś to, co ludzie pomyślą o moim wyglądzie. Ubieram się dla siebie.

Gdybyś znalazł się po drugiej stronie – tam, gdzie stają uczestniczki programu, na których się wyżywasz – wytrzymałbyś takie napięcie?

Wyniki oglądalności ,,Top Model. Zostań Modelką” pokazują, że ludzie najbardziej lubią oglądać ten etap castingów, podczas którego jesteśmy ostrzy i krytyczni. Polak chce patrzeć na niezgrabne, za grube dziewczyny, którym mówimy prawdę prosto w oczy. Żadna z tych dziewczyn nigdy nie narzekała, wręcz przeciwnie – uczestniczki nas bardzo lubią. To jest po prostu taka zabawa. Wracając do mnie – bardzo trudno mnie obrazić i wyprowadzić z równowagi. Zwłaszcza kiedy pracuję. Nigdy nie powiem pewnych rzeczy modelce podczas sesji. Wtedy jestem dla niej najbliższym człowiekiem na ziemi. ,,Zdecydowałem się na pracę z tobą. Zrobię wszystko, żebyś czuła się jak królowa” – to moja dewiza. Na tym polega profesjonalizm.

Byłeś kiedykolwiek oceniany w taki sposób, jak sam to robisz w programie?

Non stop jestem oceniany! To element mojej pracy. Kiedy zaczynałem fotografować, dopiero tworzyły się współczesne media, dlatego znam nasz rynek od podszewki. Ci, którzy dzisiaj są gwiazdami, zaczynali ze mną w telewizji, byli ze mną na studiach, a niektórzy zawdzięczają mi pracę, bo działam cza-sami jak biuro pracy (śmiech). Pracuję dłużej niż wszystkie redaktor naczelne w tym kraju, o przynajmniej 10 lat. One się zmieniały, a ja byłem, jestem i mam nadzieję, że będę. Pamiętam swoje pierwsze wyjazdy zagraniczne i pierwsze oceny moich zdjęć: „Robisz bardzo dobre rzeczy, ale w bardzo złym guście” – słyszałem. Wtedy mnie to bolało. Tym bardziej że zawsze chciałem być pierwszy, najlepszy, profesjonalny – inna pozycja nigdy mnie nie interesowała. Zawziąłem się! I po paru latach się udało. Dzisiaj ci sami Hiszpanie, którzy mówili mi: „Dobre zdjęcia, ale w złym guście”, teraz zapraszają mnie na kolację z hiszpańską królową jako jednego z 50 gości, a dla francuskiego „Elle” przygotowuję sesje okładkowe liczące 50 stron. Natomiast tutaj, jeśli chcesz się utrzymać z  fotografii, to nadal musisz robić wszystko...

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ