W każdy weekend będziemy przypominać Wam jeden słynny wywiad, pochodzący z przepastnego archiwum "Gali". Tym razem cofamy się aż do 2010 roku i wyjątkowej rozmowy, jaką odbyliśmy z Agatą Młynarską i Joanną Kurowską.

Tylko "Gali" gwiazdy opowiedziały o swojej wyjątkowej przyjaźni. Musicie przeczytacie tę rozmowę!

Przeczytajcie fragment wywiadu:

Mówią, że przyjaźń to ogród, który trzeba wciąż uprawiać. Bywało więc, że trochę wysychał albo zarastał, bo obie są zabiegane, dynamiczne, szalone. Jednak po latach okazało się, że wciąż trzymają się razem. Intryga Agaty sprawiła, że Joanna jest w szczęśliwym związku z mężem Grzegorzem. To dzięki konsekwencji Joanny Agata nauczyła się, że nawet najboleśniejszą prawdę można przyjąć ze stoickim spokojem. Dwa żywioły. Jedna przyjaźń.

AGATA MŁYNARSKA: Aśka, usiądź w końcu, nie przemieszczaj się już z tą kawą, bo wylejesz.

JOANNA KUROWSKA: Agata, wiesz, czego szukam?

AGATA MŁYNARSKA: Kluczyków do samochodu.

JOANNA KUROWSKA: Matko święta, gdzie one mogą być?

AGATA MŁYNARSKA: Bo my mamy takie same kluczyki.

JOANNA KUROWSKA: Bo my mamy takie same samochody.

GALA: Co macie jeszcze takie samo?

JOANNA KUROWSKA: Nietolerancję dla banału i tandety. Wiele. Wydaje mi się, że ten rodzaj przyciągania i podobieństw jest bardzo dobry w przyjaźni. Nawet lakier do paznokci mamy dzisiaj taki sam.

AGATA MŁYNARSKA: Ale zaczęłaś używać czerwonego, kiedy ci powiedziałam, że jest zdecydowanie ponadczasowy! Siadaj już, jest wywiad, kluczyków będziesz potrzebowała za trzy godziny.

GALA: Czy to przyjaźń homeopatyczna?

AGATA MŁYNARSKA: Tak. A zaczęło się to bardzo, bardzo dawno temu, kiedy nie wiedziałyśmy jeszcze, że kryje się w nas tak dużo podobieństw.

GALA: Gdzie spotkałyście się po raz pierwszy?

JOANNA KUROWSKA: W programie „Szkoła kłamców”.

AGATA MŁYNARSKA: Nikt już tego nie pamięta (śmiech).

JOANNA KUROWSKA: To był program, który prowadziła Agata w telewizyjnej Dwójce. W jednym z odcinków gościem był Adam Hanuszkiewicz i jego dwie aktorki: Sławka Łozińska i ja. Potem Agata opowiedziała mi, że od razu jej się spodobałam, bo krytykowałam mojego dyrektora, co jak na tak młodą aktorkę było aktem niezłej odwagi.

AGATA MŁYNARSKA: Mnie ujęła raczej jej pogoda ducha i to, że jest takim rajcownikiem.

GALA: Ile lat temu to było?

JOANNA KUROWSKA: Nie będziemy o tym mówić (śmiech). Można powiedzieć, że był to...

GALA: Późny kenozoik?

JOANNA KUROWSKA: Tak. Te lata, które minęły, pozwoliły skrystalizować się naszej przyjaźni.

AGATA MŁYNARSKA: Duże znaczenie miało moje ówczesne miejsce zamieszkania. Naprzeciwko Teatru Nowego, w którym Joanna pracowała. Intuicyjnie wiedziałam, że to fajna babka, ktoś wyjątkowy i nieprzeciętny, ale nie byłyśmy jeszcze wtedy tak blisko. Do grupy naszych wspólnych znajomych należeli wtedy m.in. Piotrek Gąsowski, Hania Śleszyńska, Robert Rozmus, którzy wpadali do mnie w przerwach lub po spektaklu. Któregoś razu mój znajomy mieszkający na stałe w Niemczech powiedział mi, że przyjechał właśnie do Polski i ma wolny wieczór. Zabrałam go więc do teatru, by przedstawić mu to zjawisko, jakim była dla mnie Joanna. Akurat schodziła ze schodów i...

JOANNA KUROWSKA: Biedaczyna się zakochał i zmarnowaliśmy sobie cztery lata życia.

AGATA MŁYNARSKA: Po spektaklu wrócił ze mną do domu i właściwie to on odkrył dla mnie Aśkę, bo moje mieszkanie stało się pretekstem do ich pierwszych schadzek. Dodatkowo Joanną zachwycał się mój ojciec, mówiąc, że jest utalentowaną aktorką, że świetnie śpiewa. Potem Joanna zaprzyjaźniła się z moją siostrą. I tak coraz bardziej wrastała w naszą rodzinę.

JOANNA KUROWSKA: A mnie w Agacie spodobało się to, że jest osobą, która się bardzo rozwija. Do takich osób lgnę. Są mi bliskie i od nich się uczę.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ