Robert Lewandowski ma ostatnio dobry czas. Piłkarz staje się bohaterem każdego rozegranego meczu, a wczoraj wraz z polska reprezentacją awansował do mistrzostw Euro 2016.

Z tej okazji przypominamy Wam nasz ostatni wywiad z "Lewym", który ukazał się w styczniu 2014 roku. Wtedy sportowiec ogłosił swoją "medialną ciszę" po tym, jak na jaw wyszło, że zmienia barwy klubowe. Tylko "Gali" udało się z nim porozmawiać!

Przeczytajcie fragment wywiadu:

To największy i najgłośniejszy transfer w historii polskiej piłki nożnej. Od lipca Robert Lewandowski będzie zawodnikiem Bayernu Monachium z pensją 10 milionów euro rocznie! Zaraz po ogłoszeniu transferu zapowiedział ciszę medialną aż do końca czerwca. Nam udało się z nim porozmawiać tuż przed tą deklaracją. Zanim Robert został gwiazdą futbolu, przeszedł – jak sam mówi – drogę zwykłego chłopaka, który kopał piłkę na podwórku. Miał 16 lat, kiedy zmarł jego ojciec. Musiał szybko dorosnąć i wziąć odpowiedzialność nie tylko za karierę sportową, ale również za rodzinę. Ten egzamin zdał perfekcyjnie. Podobnie jest z jego karierą. Determinacja, pracowitość i pokora zaprowadziły go na szczyt. Co z niego widać?

Swoją biografię zadedykowałeś trzem kobietom. Wygląda na to, że kobiety są bardzo ważne w Twoim życiu.

Oczywiście, ale oprócz tego, że zadedykowałem ją mamie, Ani i siostrze Milenie, zadedykowałem ją też tacie.

Twój tata zmarł, kiedy miałeś 16 lat. Musiałeś szybciej dorosnąć...

To naturalne, że poczułem się wtedy w obowiązku pełnić rolę głowy rodziny. Czułem się odpowiedzialny za mamę i siostrę. Nie wiem, czy tak rzeczywiście było, ale miałem takie wrażenie, że oczekuje się ode mnie więcej niż od typowego nastolatka. Z drugiej strony, innego wyjścia nie miałem...

Twoja mama mówiła w jednym z wywiadów, że od dziecka byłeś bardzo rozsądny. Że nawet kiedy poszedłeś do liceum, pozwoliła, żebyście razem z siostrą sami zamieszkali w Warszawie. Nie bała się, że coś Wam strzeli do głowy albo nie będziecie się uczyć?

Mama znała nas dobrze i wiedziała, że sobie poradzimy, że może nam zaufać i że to nas w jakimś stopniu wychowa. Widziała, że dla mnie przede wszystkim liczy się piłka i będę robił wszystko, żeby móc grać. Nie będę urządzał imprez, bo po prostu następnego dnia to się odbije na mojej formie i treningu. Nie było też mowy, że zaniedbam szkołę, bo taką mieliśmy umowę, że aby trenować, muszę mieć przyzwoite oceny.

Dzisiaj mama jest bardzo dumna z Ciebie, Twoich sukcesów.

Jestem człowiekiem, który nie lubi o sobie dużo mówić i też nie lubię, kiedy wszyscy w rodzinie o mnie mówią. Ale wiadomo, mama jak to mama, nieraz jest tak dumna, że po prostu opowiada o mnie wszystkim, którzy chcą słuchać. (śmiech)

Ale chyba jej to wybaczasz?

Tak. (śmiech) Staram się mamę zrozumieć.

Ty chyba preferujesz w swoim otoczeniu właśnie silne kobiety. Twoja żona Anna też jest osobą bardzo rozsądną, zorganizowaną, która ma imponującą karierę sportową, a do tego ostatnio propaguje także zdrowy styl życia na swoim blogu.

Wychowywałem się w rodzinie sportowców: mama, tata, siostra. I tak samo jest z Anią. Sport daje kręgosłup, wychowuje. Dlatego podobnie myślimy. Te wartości, które wynieśliśmy ze sportu, pomagają nam potem nie tylko w życiu zawodowym, ale również prywatnym. Z Anią dzięki temu rozumiemy się na tyle dobrze, że czasem nie potrzeba słów.

Gdybyś miał dziewczynę bez ambicji sportowych, która nie musi wyjeżdżać na zgrupowania i zawody, to byłoby o tyle wygodniej, że codziennie czekałaby w domu z ciepłym obiadem. Zastanawiam się, czy nie robisz Ani wyrzutów z powodu jej kariery sportowej?

To nie jest tak, że Ani ciągle nie ma. Spędzamy razem czas, przecież zawody czy zgrupowania nie trwają cały rok. Wiadomo, zdarza się, że dość długo jesteśmy osobno, ale ostatnio nie widujemy się jedynie w weekendy, bo albo ja jestem na zgrupowaniu, albo Ania. To jest do zniesienia, każde z nas to rozumie i nie jest to w naszym życiu jakimś problemem. Poza tym Ania i tak sporo poświęciła dla mojej piłki. Przeprowadzała się ze mną, kiedy zmieniałem kluby, najpierw do Poznania, potem do Dortmundu. Wymagało od niej wysiłku nie przerwać treningów, bo przecież treningi są w Polsce. Więc ona musi włożyć w nie o wiele więcej pracy i motywacji, kiedy trenuje sama w Dortmundzie.

» PEŁEN WYWIAD ZNAJDZIECIE TUTAJ