Choć o depresji mówi się coraz więcej, temat zaburzeń psychicznych nadal wymaga nagłaśniania go, co staramy się robić również za sprawą naszej kampanii #dbamogłowę. Do grona osób, które otwarcie mówią o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym dołączyła Małgorzata Serafin - dziennikarka, która kilka lat temu postanowiła rzucić pracę w mediach. Dziś zdradza, dlaczego.

Małgorzata Serafin o depresji

Po latach pracy w TVP Info i Telewizji WP Małgorzata Serafin zmieniła branżę. Została fryzjerką, o czym było głośno swego czasu, a co miało zmienić również jej życie prywatne. Dziennikarka liczyła, że rezygnacja z pracy w programach na żywo da jej upragniony wewnętrzny spokój, jednak okazało się, że lata spędzone w telewizji omal nie wycieńczyły jej organizmu.

To była praca, która wymagała ode mnie bardzo dużo skupienia i gigantycznej dawki adrenaliny, od której byłam uzależniona. Kiedy miałam dwa dni wolnego rozsypywał mi się organizm, to był głód adrenaliny. Potrafiłam mieć gorączkę, leżeć chora. Ten pęd doprowadził mnie do bezsenności. Oprócz tego, że prowadziłam program rano, to byłam też wydawcą. Wstawałam o 4 rano do pracy, a nie byłam w stanie zasnąć, bo martwiłam się, czy wszystko mam przygotowane albo czy nie zaśpię - mówi w rozmowie z Markiem Sekielskim.

Wpadłam w bezsenność i pędziłam dalej, bo nie wzięłam sobie wolnego. (...) Któregoś dnia jechałam metrem i zapomniałam, gdzie mam wysiąść. Wysiadłam na innej stacji i zrozumiałam wtedy, że coś się zaczyna dziać dziwnego. Miałam problem ze złożeniem myśli - wspomina. Stwierdziłam, że skoro już nie pamiętam, z kim rozmawiam, to jestem o krok od szaleństwa, że "tracę kontakt z bazą".

Przeprowadziłam w życiu setki wywiadów i z żadnego nie byłam zadowolona - mówi Serafin, która zdecydowała się na terapię u psychiatry. W nowym zawodzie, już po rewolucji, zrobiłam setki fryzur i z żadnej nie byłam zadowolona. Wydawało mi się, że jak zmienię branżę to będzie lepiej. Ja dojeżdżam się tymi samymi mechanizmami - stwierdza dziennikarka.

Na urodziny dostałam voucher na trzy sesje psychoterapii. To najlepszy prezent, kiedy profesjonalista mówi ci, że nie zwariowałaś - wyznaje Małgosia.

Link do całej rozmowy znajdziecie w naszej galerii.