Ośnieżone szczyty pięknie wyglądały w promieniach zachodzącego słońca. Justin Timberlake specjalnie poczekał z niespodzianką na wieczór. Wiedział, że Jessica Biel doceni tę wyjątkową scenerię. Tuż przed ich ostatnim zjazdem – są fanami snowboardu – piosenkarz uklęknął przed ukochaną i wyciągnął pierścionek. „Wyjdziesz za mnie?” – zapytał.

Niewiele osób wiedziało o planach Justina. Zdradził je tylko matce (pomogła mu wybrać pierścionek) i znajomym, z którymi wyjechali w góry w stanie Montana. To oni sprawili, że mogli być z Jessicą sami na szczycie. A dzięki tej konspiracji tak mało szczegółów przedostało się do prasy. Do tej pory wiadomo tylko, że zaręczyny odbyły się pod koniec zeszłego roku. Mimo dziennikarskiego śledztwa również detale dotyczące pierścionka zaręczynowego wciąż owiane są tajemnicą. „Justin miesiącami szukał odpowiedniego wzoru. W końcu udało się. Diament ma co najmniej sześć karatów i idealnie wygląda na dłoni Jessiki” – pisał magazyn „People”. Według wyceny jubilerów pierścionek jest wart około 250 tysięcy dolarów. Jak się nieoficjalnie dowiedzieli dziennikarze, gwiazdy już planują ślub. Ponoć odbędzie się latem.

Zaręczynowa wpadka

Naprawdę się starał. Nick Cannon przez kilka miesięcy współpracował z jubilerami z prestiżowego salonu Jacob & Co. Wszystko po to, by stworzyć pierścionek idealny, który miał wręczyć swojej ukochanej Mariah Carey

Dowód miłości składał się z olbrzymiego oszlifowanego diamentu otoczonego 58 różowymi diamencikami i dwoma większymi w kształcie półksiężyców. Całość ważyła aż 17 karatów i wyglądała naprawdę zjawiskowo. „Nick pękał z dumy, prezentując nam swoje dzieło. Zdradził też, że kosztowało go fortunę, ale Mariah jest warta każdych pieniędzy” – opowiadali znajomi rapera. Ponoć za pierścionek zapłacił aż 2,5 miliona dolarów!

Zaręczyny, które odbyły się w kwietniu 2008 roku, przebiegły tak, jak sobie zaplanował. Mariah była wniebowzięta, kiedy Nick poprosił ją o rękę. Od razu też zaczęła chwalić się nowym klejnotem. Pokazywała go przy każdej okazji. Aż do chwili, gdy jeden z reporterów opublikował zdjęcia pierścionka zaręczynowego, który Nick wręczył swojej byłej partnerce, modelce Selicie Ebanks rok wcześniej. „Są prawie identyczne. Niewykluczone nawet, że to ten sam pierścionek, tylko lekko zmodyfikowany i dopasowany do nowego rozmiaru. Kiedy Mariah dowiedziała się o całej sprawie, poczuła się upokorzona. Jej przyszły mąż musiał się bardzo postarać, by choć trochę ją udobruchać” – zdradzała znajoma piosenkarki. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mariah i Nick w tym roku będą obchodzić czwartą rocznicę ślubu, a ich bliźniaki Monroe i Moroccan właśnie skończyły rok.

W poszukiwaniu ideału

Kilka razy był naprawdę blisko. Jamie Hince za punkt honoru postawił sobie, że odnajdzie pierścionek, który należał do Zeldy, żony ukochanego pisarza Kate Moss Francisa Scotta Fitzgeralda. Niestety, mimo że muzyk poświęcił tysiące funtów na poszukiwania „skarbu”, ostatecznie musiał się poddać. „Spotykał się z ludźmi, którzy przekonywali go, że mają ten pierścionek. Na miejscu okazywało się, że to były jakieś tandetne świecidełka” – opowiadali znajomi muzyka. Na szczęście nie przestał jednak planować zaręczyn. Nieoczekiwanie szczęście uśmiechnęło się do niego w salonie przy londyńskiej Bond Street. Tam znalazł stary pierścionek z 1920 roku z dużym diamentem, prawie identyczny jak ten, którego tak wytrwale szukał. Kosztował go, bagatela, 80 tysięcy funtów. Same zaręczyny przebiegły już zgodnie z planem. Jamie nie chciał „robić szopki” w miejscach publicznych. Dlatego zdecydował się poprosić Kate o rękę w ich apartamencie. Kiedy modelka zgasiła światło i przygotowywała się już do snu, muzyk zapalił świecę, uklęknął przy łóżku i wręczył jej pierścionek. Chwilę później szczęśliwi otwierali szampana. Był początek lutego 2011 roku.

Fikcja na potrzeby telewizji

Oglądalność reality show rodziny Kardashianów gwałtownie podskoczyła. Nie ma się jednak co dziwić. W końcu miłość i cierpienie sprzedają się najlepiej. A w tej historii było i jedno, i drugie.

Najpierw widzowie obejrzeli scenę zaręczyn Kim Kardashian i Krisa Humphriesa. Było naprawdę romantycznie. 18 maja 2011 roku koszykarz porozstawiał w pokoju świece i z płatków róż ułożył napis na podłodze: „Czy wyjdziesz za mnie?”. Kiedy Kim wróciła do domu, w całej rezydencji pogaszono wszystkie światła, a drogę do pokoju, w którym czekał na nią Kris, wskazywały świeczki. W momencie, gdy weszła do sypialni, ukochany uklęknął i wyrecytował tradycyjną formułkę. Kim zaczęła płakać, jednak prawdziwe emocje wywołał w niej dopiero widok pierścionka zaręczynowego. Ważące aż 20,5 karata i ozdobione ogromnym diamentem dzieło jubilerki Lorraine Schwartz robiło naprawdę wielkie wrażenie. „Wiedziałem tylko to, że musi być duży” – żartował później Kris, który zapłacił za niego aż 2 miliony dolarów. Szybko jednak, bo już niewiele ponad pięć miesięcy później, okazało się, że nawet kosztowna biżuteria nie jest w stanie uratować ich związku. Po rozstaniu Kim odkupiła od byłego męża pierścionek zaręczynowy. Za oryginalną cenę.

Najdroższy!

Dziennikarze żartowali, że nie mogło być inaczej. „Skoro Jay-Z i Beyoncé zajmują pierwsze miejsca w rankingach na najpotężniejszą i najbogatszą parę show-biznesu, to dlaczego nie mieliby wygrać w jeszcze jednej kategorii?” – w 2007 roku pytał przewrotnie Jay Leno. Gospodarzowi popularnego wtedy talk-show chodziło oczywiście o zestawienie najdroższych pierścionków zaręczynowych.

 

Raper nie szukał długo właściwego jubilera. Od razu skontaktował się z uwielbianą przez gwiazdy projektantką biżuterii Lorraine Schwartz. Aktywnie też włączył się w tworzenie idealnego na tę okazję pierścionka. W wyniku tej współpracy powstało wyjątkowe cacko, warte ponad 5 milionów dolarów! A to do tej pory najdroższy znany mediom zaręczynowy klejnot. W platynowej obudowie Schwartz umieściła ważący aż 18 karatów diament. Kamień nie miał żadnej, nawet najmniejszej skazy. Beyoncé przekonała się o tym podczas rejsu luksusowym jachtem po Morzu Śródziemnym. Jay-Z oświadczył się w chwili, gdy z pokładu było widać zachód słońca u wybrzeża Cannes.

W książęcym stylu

Już wcześniej poczuła się jak księżna. Na dworze w Monako mogła liczyć na wyjątkowe traktowanie. Jednak dopiero gdy książę Albert poprosił ją o rękę, Charlene Wittstock uwierzyła, że naprawdę nią zostanie.

„Niczego się wcześniej nie domyślała, a książę od miesięcy planował ten wyjątkowy wieczór. Ale nikt z nas nie pisnął nawet słówka” – wspominała pracownica dworu. W końcu nadszedł ten dzień. 23 czerwca 2010 roku para zjadła kolację w pałacu Grimaldich. Później Charlene chciała pospacerować po plaży, ale Albert przekonał ją, by poszli do ich sypialni. Tam, na tarasie z widokiem na morze, czekał już na nich schłodzony szampan, kwiaty i wyłożony na specjalnej poduszeczce pierścionek. Albert uklęknął przed ukochaną i zaczął starannie przygotowaną przemowę. „Zakochałem się  w twoim poczuciu humoru, twojej prostolinijności i w tym, jak zjednujesz sobie ludzi. Dla mnie jesteś najpiękniejsza na świecie” – mówił. Na koniec, wręczając jej pierścionek, zapytał, czy zostanie jego żoną.

Klejnot powstał w słynnym salonie Repossi. Jubilerzy nadali mu kształt gruszki, centralnie umieszczając w obudowie wielki diament, a na koniec otoczyli go kilkunastoma małymi brylancikami. Kamień ważył około trzech karatów. „To jeden z najbardziej gustownych pierścionków, jakie widziałem. Nie rzuca się w oczy, ale kiedy już ktoś mu się przyjrzy, na pewno doceni kunszt rzemieślników” – zdradzał jubiler. Ponoć Repossi wycenił swoje dzieło na 100 tysięcy dolarów. 

Urodzinowa niespodzianka

Długo myślał nad idealną datą. Znajomi Jasona Trawicka zdradzali, że partner i menedżer Britney Spears rozważał dwie możliwości. Pierścionek ukochanej chciał wręczyć albo w swoje 40. urodziny, albo w sylwestra” – mówili.  W końcu zdecydował się na tę pierwszą opcję.

15 grudnia Britney zaprosiła ukochanego na romantyczną kolację do jego ulubionej restauracji. Przez cały wieczór dbała, by cieszył się swoją okrągłą rocznicą urodzin. Zamówiła jego ulubione steki, przymknęła nawet oko na cygaro, które zapalił po posiłku. Jednak w czasie deseru stało się coś, czego nie planowała. Nagle do wynajętej przez piosenkarkę sali weszło kilku muzyków, ustawili się w rogu i zaczęli cicho grać. W tym samym momencie kelnerzy przynieśli kosz truskawek i schłodzonego szampana. „Czy wyjdziesz za mnie?” – zapytał Jason, klęcząc, a Britney ze łzami w oczach kiwnęła tylko głową na tak. Kilka godzin później, wczesnym rankiem, na Twitterze pojawił się wiele sugerujący wpis piosenkarki. „Mój Boże. Wczoraj wieczorem Jason wręczył mi prezent, o którym marzyłam. Już nie mogę się doczekać, kiedy go zobaczycie. Jestem taka podekscytowana” – pisała do swoich fanów. To od razu wywołało lawinę spekulacji. Na szczęście Jason nie zamierzał ukrywać przed światem dobrych wiadomości. „Tak, jesteśmy zaręczeni” – informował. Zdradził też, że w weekend zamierzają całą rodziną świętować to wydarzenie w Las Vegas. „Wtedy Brit zaprezentuje swój pierścionek” – kończył. A było na co popatrzeć. Trawick zaufał znanemu jubilerowi Neilowi Lane’owi. „Zamówienie nie było skomplikowane. To miał być gustowny pierścionek z jednym diamentem. Elegancki i dyskretny” – zdradzał współpracownik rzemieślnika. I dokładnie taki powstał w jego salonie. Diament ma trzy karaty i jest wart skromne 92 tysiące dolarów. „Britney przyzwyczaiła wszystkich do ekstrawagancji i nieliczenia się z pieniędzmi, a tu taka niespodzianka. Nie podjęła rzuconej przez Beyoncé rękawicy. Co więcej, wartość jej pierścionka plasuje ją w dole stawki najdroższych świecidełek” – żartował komik Jimmy Fallon. Może to znak, że w końcu zrozumiała, że nie liczy się liczba zer na rachunku, tylko szczerość uczuć partnera?